Turystyka nurkowa

Żeglujemy i nurkujemy w najpiękniejszych zakątkach świata.

Tropikalne wyspy, zjawiskowe wybrzeża, niesamowite rafy oraz bogactwo egzotycznej flory i fauny.
Czyli przygoda na całego....

Zobacz więcej

Kursy nurkowania

Chcesz zostać płetwonurkiem i podziwiać piękno podwodnego świata?

Nasi doświadczeni instruktorzy w przystępny sposób przekażą Ci swoją wiedzę abyś mógł sprawnie, a przede wszystkim bezpiecznie uprawiać ten piękny sport.

Zobacz więcej

Oferta dla Firm

Szukasz atrakcyjnej imprezy dla
swoich pracowników albo partnerów biznesowych?

Nurkowanie to emocje i świetna zabawa, pozwalająca odreagować stresy i zintegrować się z grupą.

Zobacz więcej

          Na prośbę wielu moich przyjaciół i wychowanków chciałem przybliżyć okres początków mojego nurkowania. Trochę wspomnień z okresu gdzie nie było tylu Federacji, instruktorów i tak zwanych znawców tematu, gdzie obowiązywała etykieta (cokolwiek znaczy to słowo) gdzie płetwonurek płetwonurkowi był przyjacielem. Gdzie nurkowanie było sportem elitarnym.
           Przygodę z tym sportem rozpocząłem w roku 1976. Zaczynaliśmy z wiedzą jakże różną od dzisiejszej - dopuszczalne ciśnienie parcjalne tlenu w mieszaninie oddechowej 2,1ata, górna granica nurkowania na powietrzu to 90 m, narkoza azotowa miała występować dopiero między 40-45m a prędkość wynurzania to 18m/min. Brak dostępu do profesjonalnego sprzętu nie mówiąc już o tym że nie dotarła jeszcze do nas wiedza o Kamizelkach Ratunkowo- Wypornościowych. (niektórzy szczęśliwcy posiadali już "homonta") Tak jak i teraz mieliśmy pragnienia, marzenia. Niestety mieszkaliśmy w tz. "Bloku Wschodnim" z innym ustrojem i to co dla innych płetwonurków świata było możliwe dla nas praktycznie było nieosiągalne czyli- rafy i morza całego świata. Urodzeni w tamtej epoce dawaliśmy sobie jednak radę w inny sposób. Przed nami mimo obostrzeń stały polskie jeziora , zbiorniki, fortyfikacje które eksplorowane były w czasie trwania obozów klubowych. Uboczną jakby naszą działalnością były akcje humanitarne (ratownicze) gdzie to do Nas ówczesna Milicja zwracała się o pomoc przy poszukiwaniach podwodnych (uczestniczyłem w wielu, ale nie o tym ta opowieść). Nie wiele klubów w tym czasie dysponowała odpowiednią liczbą sprzętu czytaj aparaty P21(31) Mors czy P27 Kajman. Nie było też wątpliwości, że "najbogatszymi" wtedy Klubami były kluby LOK-owskie z racji dosprzętawiania ich przez wojsko. Kluby te oprócz swojej działalności zajmowały się tz. PTW- czyli przeszkoleniem taktyczno-wojskowym przyszłych nurków militarnych i z racji tych obowiązków dostawały przydział sprzętu.
Ulubionym naszym dniem z tamtego okresu był czwartek. A czemuż to? Dlatego że odbywały się w tym dniu spotkania klubowe. Pewnie nie wszyscy wiecie, ale wtedy kurs na płetwonurka trwał co najmniej rok i obowiązkowo kończył się obozem klubowym po którym uzyskiwało się swoją upragnioną "gwiazdkę". Miałem przyjemność należeć wtedy do klubu który szkolił w dwóch organizacjach LOK I PTTK. Wracając do tych spotkań czwartkowych - dlaczego ulubiony? Dlatego ,że w każdy z tych dni dostawialiśmy więcej wiedzy na temat nurkowania, zapraszaliśmy ludzi którzy ciekawie opowiadali o swoich wyprawach, przygodach i penetracjach podwodnego świata. Nie raz siedziałem z wypiekami na twarzy i słuchałem o rafach koralowych i bajkowym świecie podwodnym, to o pracy w Muzeum Morskim (sam brałem w niej udział na zaproszenie Lecha Nowicza) to znowu projekt Antka Dębskiego i możliwość zanurzenia się w batyskafie (podwodnej bazie nurkowej) Geonur II, oraz opowieści np.jak się wybrać "polewaczką" do Akaby. Planowaliśmy również wyprawy na kolejne wakacje. Atmosfera z tamtych lat w klubie - to jedna wielka rodzina bez zawiści, zazdrości i knowań. Na jednym z takich spotkań nasz kolega Tadeusz Wiącek przedstawił i roztoczył przed nami wizję nurkowania w Twierdzy Srebrnogórskiej. Twierdził, że od lat tam jeździ z Harcerzami na ich obozy. Zaczął nam opowiadać legendy o skarbach ukrytych w tym forcie. Między innymi jedna z wersji mówiła o Bursztynowej Komnacie. Tak zarażeni rozpoczęliśmy przygotowania do wyprawy która miała zweryfikować te i inne legendy. Każdy z nas zajął się czymś innym, jedni aprowizacją inni sprzętem a jeszcze inni zgłębiali tajniki historii Twierdzy. Przypomnę tylko z redakcyjnego obowiązku co to była Twierdza Srebrnogórska. "Twierdzę Srebrnogórską zbudowano w XVIII w. według projektu włoskiego inżyniera Ludwika Wilhelma Regelera, zmodyfikowanego przez samego króla Fryderyka Wielkiego, w celu ochrony zdobytego przez Prusy (w 1740 r.) Śląska. Pod budowę fortyfikacji wybrano dwa górujące nad Przełęczą Srebrną (586 m n.p.m.) wzniesienia: Forteczną (Warowną) Górę (686 m n.p.m.) oraz Ostróg (627 m n.p.m.). Twierdza składa się z sześciu fortów. Budowa całego kompleksu przy pomocy 4.000-4.500 robotników trwała 12 lat (1765-1777), a jej koszt wyniósł 1 668 000 talarów (w tym 70 000 przekazane jako "ofiara" Ślązaków). Finansowanie budowy zapewnił ściągany na Śląsku specjalny podatek, zwany przez miejscowych dopustem srebrnogórskim. Zakładano istnienie w tym miejscu garnizonu liczącego według różnych źródeł od 2,5 do 3,5 tys. żołnierzy. Twierdza składa się z sześciu fortów i kilku bastionów. Główny jej trzon tworzy zespół bastionów z donżonem w środku. Obiekt ten posiadał 151 pomieszczeń fortecznych (kazamat) rozmieszczonych na trzech kondygnacjach. Do pięciopoziomowych kazamat prowadzi osiem bram, w sieni znajdują się wydrążone stanowiska strzeleckie. Ogromne magazyny, studnia, zbrojownia, kaplica, więzienie, szpital, piekarnia, browar, warsztaty rzemieślnicze i prochownia czyniły fort całkowicie samodzielnym i samowystarczalnym - nagromadzone zapasy miały wystarczyć na 3-5 miesięcy oblężenia. W jego wnętrzu mieściło się 3756 żołnierzy, olbrzymie zapasy amunicji, opału i żywności. Do obrony służyły 264 działa i moździerze. W obrębie twierdzy wydrążono 9 studni, z których najgłębsze znajdowały się na terenie Fortu Ostróg (84 m) i donżonu (70 m).

Donżon - największy w Europie - składa się z 4 bastionów wieżowych o średnicy 60 m i murach 12-metrowej grubości każdy. Dynamiczny rozwój srebrnogórskiej turystyki przerwała II wojna światowa. W fortach Ostróg (Spitzberg) i Wysoka Skała (Hohenstein) utworzono karny obóz jeniecki, Oflag VIII B (15 grudnia 1939 - 1 września 1941) dla polskich oficerów. Więziono tu łącznie ponad 300 osób, w tym m.in. dowódcę Obrony Wybrzeża z 1939 r. - kontradmirała Józefa Unruga oraz komandora Stefana Frankowskiego." Źródło Wikipedia" Jak również kpt. Michał Niczko pseudonim "Dalaj Lama" Autor 'Kompasów magnetycznych' [Warszawa 1954], znany jako Dalaj Lama z kart książki Karola Borchardta 'Znaczy Kapitan'.

Gorączkowe przygotowania trwały od jesieni 1983 roku Do uzgodnień było dużo tematów. Zezwolenie na nurkowanie w studniach i przebywanie na terenie fortu ( tu znaczną pomoc wykazały władze Miasta Srebrna Góra które połączyły przyjemne z pożytecznym i poprosiły nas o wyjęcie urwanej pompy w Donżonie), transport, sprawy biwakowe, alpinistyczne. Głównym koordynatorem tych działań był ówczesny Prezes Beskidzkiego Klubu Działalności Podwodnej " Topik" Marek Strzelichowski. Wszystkie zmagania organizacyjno- techniczne trwają bez mała 6 miesięcy. Dobiega wreszcie godzina "W" pakujemy cały ekwipunek czyli sprzęt nurkowy, biwakowy, żarcie itp. ( przez dwa tygodnie musieliśmy być samowystarczalni"). Cały załadunek odbywał się w naszej bazie w Międzybrodziu Bialskim na Stara 266 otrzymanego na tą wyprawę z LOK-u. Dało się wyraźnie odczuć podniecenie- przecież mieliśmy znaleźć ukryte wejścia do dolnych części fortyfikacji gdzie na pewno czekają na nas skarby.
Parę dni wcześniej od kolegi kupiłem mój pierwszy samochód a była nim Zastawa 650.
Jeszcze do godzin nocnych Prot przygotowywał mi auto tak abym mógł bezpiecznie dojechać na obóz. Cały szczęśliwy ze względu na posiadany pojazd zaprosiłem Prezesa i Krzyśka zwanego "Paskudą" do wspólnej podróży w kierunku twierdzy. Nic nie zapowiadało tego co wydarzyło się po drodze. A tu same niespodzianki - pierwsze zniknęły hamulce, dalej zaczęła gotować się woda w chłodnicy a na koniec pozostał mi tylko 3i 4 bieg. Nie muszę pisać jaka była jazda. Po dojeździe na miejsce Wojtek (zawodowy kierowca ze Stara 266) oglądnął " moje cudo" i diagnoza - zapowietrzone hamulce, przegnita rurka od linki sprzęgła która wpadła do karoserii i zbutwiała rura od chłodnicy- zajefajnie to i tak cud , że udało nam się dojechać szczęśliwie. Wojtek auto naprawiał przez 2 tyg. obozu (on nie nurkował). Ale wracamy do faktów - umęczeni ale szczęśliwi dotarliśmy na miejsce obozowiska (Lazaret). Szybki rekonesans w okolicy obozu, wieczorne ognisko, a później siusiu ,paciorek i spać, gdyż to co ważne miało zacząć się w dniu następnym.
Chcąc nie chcąc zaczęliśmy od zwiedzania całego kompleksu fortyfikacji aby wybrać co najmniej 2 studnie do penetracji. Sprawa wbrew pozorom wcale nie była prosta. Wybór padł na studnie w Donżonie (co oczywiste - główna studnia-Legenda o talarze Fryderyka Wielkiego) Gdy wybudowano ogromną twierdzę górską na wzniesieniach Srebrnej Góry z rozkazu Fryderyka Wielkiego, trzeba było zaopatrzyć ją w wodę. W tym celu na poszczególnych bastionach i fortach zostało wykopanych siedem studni. Najgłębsza z nich mierzy 84 metry. Drążenie owych studni okazało się niezwykle kosztowne, gdyż musiano je wykonać w bardzo twardej skale gnejsowej. Legenda głosi, że najważniejsza studnia wydrążona na Donżonie, miała być najdroższą ze wszystkich srebrnogórskich studni, a koszt jej budowy miał wynieść równo 999 999 talarów. Gdy król się o tym dowiedział, podszedł do studni, wyciągnął z kieszeni jednego talara i dla równego rachunku wrzucił go do studni. Moneta prawdopodobnie spoczywa na dnie studni do dnia dzisiejszego. Opracowano na podstawie T. Przerwa " Opowieści srebrnogórskie") oraz tak zwana studnia "studenta" w południowej części kompleksu. Nazwa powstała na skutek nieszczęśliwego wypadku w 1983 r (śmiertelnego) któremu uległ , wpadając do tej studni podczas penetracji podziemi.
Najpierw należało przygotować teren. W tym celu musieliśmy odnaleźć pod ziemią szyb wentylacyjny umieszczony nad studnią. Umieściliśmy nad nią trójnóg do przygotowania stanowiska alpinistycznego oraz elektrycznej wciągarki.
W międzyczasie inni z nas przygotowywali i porządkowali dojście do studni w kazamatach. Szczęśliwie dla nas w studniach umieszczone były ujęcia wody i tym sposobem mieliśmy prąd do oświetlenia miejsca akcji gdzie zamontowaliśmy lampę uliczną i wciągarkę elektryczną. Na czas nurkowań - przed Fortem czekała karetka pogotowia. Jak na tamten czas wszystko mieliśmy przygotowane perfekcyjnie.
Problem penetracji był o tyle skomplikowany, że lustro wody w studni "studenta" było na głębokości 10 m od góry a w donżonie 20 m, więc jak i do jednej tak i do drugiej musieliśmy przygotować zjazd alpinistyczny oraz stanowiska nad lustrem wody na którym miał czekał płetwonurek - ratownik.
Zajęło nam to kilka dni i zaczynamy od "studenta" gdyż z naszych pomiarów wynikało ,że jest płytsza. Gdy oceniliśmy, że jesteśmy gotowi i wszystko zostało sprawdzone rozpoczęła się druga faza czyli przygotowania do nurkowania. Temperatura wody między 4-6 0C sugerowała że za ciepło nie będzie. Dysponowaliśmy sprzętem z tamtego okresu czyli P-21,31 Mors, PR-27 Kajman, hełm Leszka Nowicza z łącznością, PW-2 (skafander) oraz skafandry piankowe. W każdej ze studni były tz. żygacze czyli odwodnienia poszczególnych poziomów. Więc licząc je powinniśmy określić ile poziomów liczy fort. Z niemałym zniecierpliwieniem rozpocząłem przygotowania do nurkowania. Z dziesięć razy sprawdzałem sprzęt, utrwalałem w głowie plan nurkowania itd.
Nareszcie Marek wydaje polecenie. W głowie przeplatają się różne myśli, co znajdziemy co będzie na dnie itd.
Pakuję się w moją piankę, zabieram nóż i głębokościomierz sprzęt ABC , szelki asekuracyjne i tak przygotowany staję w pobliżu studni. Teraz w swoje ręce zabierają mnie koledzy alpiniści - sadzają na ławkę bosmańską mocują "sznurki" i tak opatrzony zostaję opuszczony do studni. Jazda studnią nie trwała długo i już jestem na platformie nad samą wodą. Tutaj przesiadka i założenie zestawu Kajman, zabranie latarki i do wody. Brrr trochę przytkało - woda zimna jak szlag ale co tam dam radę. Poczekałem na partnera i jazda na dół. Gdzieś do dwóch trzecich studnia była murowana z cegieł reszta drążona w skale.
Widoczność rewelacyjna. Opadamy dość szybko - skarby - skarby kołatają się w głowie. Aż tu nagle wyłania się dno ! (ok 35 m) o boże ile skarbów - a tu rzeczywistość , wylądowaliśmy na - kupie cegieł. Oglądamy to dno centymetr po centymetrze i nic cegła za cegłą, próbujemy parę odkopać ale tam dalej też cegły. Cały misterny plan zdobycia skarbów poszedł się …… Rozpoczynamy wynurzenie. Na Głębokości ok 30 metrów zauważyliśmy wyjście do bocznego korytarza, zapamiętując ten szczegół wynurzamy się na powierzchnię. Oczywiście nikt wtedy nie słyszał o przystanku bezpieczeństwa. Na górze tylko no i co, no i co- mówcie - no i g---no chciało się odpowiedzieć , ale rozumiejąc ciekawość reszty ekipy opowiadamy co zastaliśmy na dnie. Nie muszę mówić jakie ogarnęło wszystkich rozczarowanie. Pozostałe pary zanurkowały sztuka dla sztuki i tak zakończyła się penetracja pierwszej studni.
Na powierzchni w wieczornych Polaków rozmowach i analizie naszych nurkowań i przemyśleń doszliśmy do wniosku ,że przyczyną tak dużej ilości cegieł na dnie studni mogła być i na pewno była wizyta w tym miejscu wielu osób przeszukujących tereny fortu. My oczywiście też chcieliśmy to sprawdzić i z powierzchni rzuciliśmy cegłę.
Ku naszemu zdziwieniu i zachwyceniu lecąca cegła w dół studni wydawała specyficzny gwizd a następnie odbijające się echo potęgowało dźwięk zetknięcia się cegły z wodą. Nie zapomniany efekt akustyczny.
Przekonani i nawzajem się wspierając stwierdziliśmy ,że w drugiej studni będzie czysto gdyż dostęp do niej był zdecydowanie utrudniony a i kazamata ze studnią była zamykana przez drzwi z kłódką. Tak znowu podbudowani przygotowujemy eksplorację studni w Donżonie. Pomni już doświadczeń organizacyjnych z pierwszej studni znacznie szybciej uporaliśmy się z założeniem stanowiska i przygotowaniem sprzętu do nurkowania. Kolejnego dnia zwarci i gotowi przystępujemy do nurkowania.
Tym razem zmieniliśmy kolejność zanurzenia i jako pierwszy ma nurkować Zbyszek Byrski na hełmie Leszka i zdawać ma relację na "żywo" co zastanie w tej studni. Zbyszek zapakowany w PW-2 i hełm oraz P-31 rozpoczyna nurkowanie.
W kazamacie zrobiło się cicho jak "makiem zasiał" - wszyscy chcą słyszeć przez radio co będzie po drodze i na dnie. Zaczęło się- Zbyszek stwierdza że "wizura" jest super i rozpoczyna nurkowanie.
Jak wspominałem wcześniej zjazd to ok 20m i do dna z naszego pomiaru wynika 50m. Przejąłem "kierownictwo" na powierzchni -Marek musiał nas opuścić gdyż "wzywało" go szkolenie w Jastarni. Wracając do Zbyszka on także, jak i my podjarany chęcią znalezieniem skarbów.
Po chwili zaczęły się meldunki a to o widoczności, to o temperaturze to o żygaczach, słuchaliśmy tego mimowolnie ale cały czas czekamy tego co najważniejsze co na dnie ?!!! Nagle wszystkich nas zelektryzowała informacja z dna - poczekajcie coś mam….o kurdę jakieś drzewce ….poczekajcie odkopię - mamy HALABARDĘ o i drugą i trzecią, śmiech, radość z dna płynąca i zaczyna się opis : pięknie kuta, ręcznie robiona, trochę przyrdzewiała ale super - to i my podpaleni - Zbyszek podwiązuj je do liny i wyciągamy. Chwila cięższego oddechu, jakieś mocowanie i nareszcie komenda - wyciągać.
Paru naszych "osiłków" dorwało się do liny i jazda wyciągać. Ustrojstwo trochę ważyło. Wszyscy wiszą nad tą studnią aby jak najszybciej zobaczyć te eksponaty, w domyśle to co jeszcze możemy wydobyć? Może talar Fryderyka??. Nagle, rozdzierający ciszę w kazamacie śmiech nas wszystkich odbijał się dudniąco po komnacie. Niektórzy z wrażenia wylądowali na spągu i po prostu wyli !!! Okazało się, że te pięknie opisane pod wodą halabardy to zwykłe (choć dębowe) drzewce z zamocowanym do końca metalowym hakiem służącym swego czasu wojskom rosyjskim,( które przez ok 8 lat stacjonowały w tym rejonie - w tym również i w opisywanej twierdzy - czego tam szukali i co znaleźli tego niestety pewnie nigdy się nie dowiemy) do rozwijania linii łączności telefonicznej i podpierania ich właśnie takimi tyczkami.
Śmiech był reakcją na to co Zbyszek opisywał tak plastycznie- a rzeczywistością. Kłania się tutaj jak można zauważyć klasyczny przykład narkozy azotowej. Zbyszek oczywiście po wynurzeniu został mianowany głównym Halabardnikiem naszego obozu i na jakiś czas załapał ksywkę " HALABARDNIK" . Oczywiście radości i wesołości nie było końca przy wieczornym ognisku.
Na tymżesz ognisku stwierdziliśmy, że należy tu wrócić i podjąć się przeglądu i eksploracji podwodnego kanału ze studni " Studenta" który pozostał w pamięci z początkowych nurkowań. Końcówkę obozu przeznaczyliśmy na eksplorację pobliskiej kopalni srebra i pływając w niedalekim jeziorku. Rzeczywiście po paru latach wróciliśmy do tego projektu i z Jerzym Owsiakiem oraz TVP2 oraz Grupą Ratownictwa Specjalnego PCK zorganizowaliśmy powrót do Fortów ale to już inna opowieść - ciąg dalszy może nastąpi /foto: moje archiwum/.

W składzie ekipy (na obozie) były następujące osoby:
Kadra instruktorska: Krystyna Paw - Strzelichowska, Marek Strzelichowski, Zbigniew Byrski, Mirosław Kierepka, Uczestnicy: Wiktoria B, Halina Z, Urszula P, Iwona S, Tadek W, Krzysiek W, Olek W, Mariusz Ś, Marek P, Bogdan S, Piotr G, Darek P, Piotr B, Bogusław B, Irek R, Sławek N, Adam W, Jacek W.Jacek Wiercigroch. (Kolejność przypadkowa).

Plan głównej części Twierdzy Srebrnogórskiej - Fortu Donżon,
1.Fort Rogowy
2.Esplanada
3.Bastion Górny
4.Bastion Nowomiejski
5.Bastion Kleszczowy
6.Kawaler
7.Rawelin Gwiaździsty
8.Donżon
9.Bastion Miejski
10.Bastion Dolny

 


Copyright 2013 Mirosław Kierepka, opracoawł Wiesław Świder

 

Contact us

ORKA GROUP Ltd.
Widok st. No 12
43-300 Bielsko-Biała, PL
Poland

Telephone: +48.338228260
Fax: +48.338228220
e-mail: biuro@orkasa.pl

Pogotowie nurkowe

Telefon alarmowy 24h/dobę

  • Interwencje podwodne
  • Pomoc w nagłych wypadkach
  • Ratowanie życia i mienia

    +48.668 831 340

• o nas    • info o firmie   • baza koparki   • kontakt   •  cookies

ORKA GROUP sp. z o.o. informuje, że świadcząc usługi, korzysta z technologii przechowującej i uzyskującej dostęp do informacji w urządzeniu końcowym użytkownika (w szczególności z wykorzystaniem plików cookies) w celach związanych z realizacją usług reklamowych i analityki biznesowej.
Więcej informacji znajdziecie Państwo w naszej deklaracji polityki prywatności.

Akceptuję pliki COOKIES pochodzące od ORKA GROUP.

Link do WIKIPEDII